Cięcie kosztów w marketingu

cięcie kosztów header

Cięcie kosztów w Budżecie marketingowym. 

Co my tak naprawdę tniemy?

Ostatni rok, to czas wielu wyrzeczeń różnie argumentowanych. Jednymi z nich były m.in: natychmiastowe przemodelowanie systemu pracy, sposobu funkcjonowania w przestrzeni publicznej oraz metod prowadzenia firmy. O ile dwa pierwsze przykłady z łatwością podsumujemy skrótem COVID-19, o tyle ten ostatni jest już nieco bardziej kontrowersyjny. 

Wracając myślami do marca 2020, kreuje nam się obraz sytuacji, gdzie masowo zostawały zamykane lokale gastronomiczne, ośrodki kultury oraz biura i zakłady pracy. Idąc tym tokiem rozumowania – część z podmiotów bezpośrednio dotkniętych pandemią albo wstrzymało swoją działalność albo przeniosła ją w inne obszary. Jednak warto zaznaczyć, że wspomniane obszary, gdzie udało się utrzymać poziom świadczonych usług były kierowane głównie w stronę działalności online. Poza utratą kontaktu bezpośrednio, otrzymali potężne narzędzie, które mogło zadziałać jako miecz obusieczny. Z jednej strony nieograniczone możliwości geolokalizacji świadczonych usług oraz dotarcia do klienta, z drugiej wręcz paranoidalne szukanie oszczędności. Paradoksalnie zamknięcie lokalu w skutek wymuszony i płynne przejście do internetu generuje sporą oszczędność zarówno na poziomie kosztu najmu jak i rachunków czy magazynowania towaru. Z drugiej strony częstą praktyką było cięcie kosztów na… marketing. 

cięcie kosztów

Czym tak naprawdę jest cięcie kosztów na marketing? Czym są faktycznie koszty marketingowe?

Otóż tendencją powtarzającą się w przypadku odjęcia budżetu marketingowego jest głównie utrata wizerunku oraz możliwości dotarcia do swoich odbiorców czy klientów. Można to z łatwością porównać do lokalu stacjonarnego, który mimo że jest otwarty ma zasłonięte rolety przesłaniając jego główną witrynę. 

Za jeden z wiodących prym kanałów, którymi firmy z łatwością docierają do swoich klientów są media społecznościowe. I choć zasięgi organiczne są nieubłaganie cięte, platformy społecznościowe wciąż dominują pośród świadomości zbiorowej jako miejsce spotkań, komunikacji i pozyskiwania informacji na temat otaczającego świata. Stąd też prosty wniosek – tnąc koszty marketingowe zatapiamy ostatnią deskę ratunku, która utrzymuje przy życiu działalność w sieci. Również pokuszę się o odważne stwierdzenie, że projekt i wdrożenie nowej strony internetowej czy sklepu eCommerce jest również kosztem marketingowym. I choć platformy sprzedażowe można bardzo tanio zakupić od średniej jakości firm usługowych, tak dobrym porównaniem ich będzie wynajem lokalu np. Pod serwis komputerowy, ale nie w centrum życia ludzi, a przy wylotówce na drogę ekspresową. Dobry sklep internetowy faktycznie, potrafi sporo kosztować, ale czy wynajęcie atrakcyjnej przestrzeni w centrum miasta oraz jej urządzenie, nie jest niekiedy droższe?

Tnąc budżety marketingowe, w dobie całkowitej cyfryzacji usług wykluczonych, jest rozwiązaniem ostatecznym. Zwłaszcza w przypadku handlu towarami, bo o ile w przypadku usług jeszcze istnieje możliwość kombinowania nad dotarciem do klienta (np. Wykonując 1000 telefonów cold call z daj Boże, 0.5% skutecznością) jest możliwe, o tyle sprzedaż produktów potrzebuje paliwa w postaci dobrze skonstruowanego marketingu.